Klnąc pod nosem Severus Snape pukał do drzwi domu z numerem 4 przy ulicy Privet Drive. Otworzyła my kobieta o wyglądzie konia:
- Dzieńdobry o co chodzi? - Spytała nie patrząc na mężczyzne.
- Przyszłem zobaczyć się z Harrym Potterem - oświadczył mężczyzna, kobieta dopiero teraz zaszczyciła go spojrzeniem. Zamurowało ją. Przecież to był ten przyjaciel dziwoląg jej zmarłej siostry również dziwoląga. Czego on chciał od jej sostrzeńca dziwolog?
- Snape! - Syknęła i spróbowała zatrzasnąć mu drzwi przed nosem, on jednak był szybszy. Złapał rękę kobiety w żelaznym uścisku. Następnie przysunął twarz bliżej i warknął:
- Zaprowadź mnie do chłopca jasne?!
Pokiwała słabo głową i wpuściła gościa do domu. Następnie zaprowadziła do pokoiku zamkniętego na kilka kłudek. Otworzył je jednym machnięciem różdżki. To co zobaczył przerosło jego oczekiwania. Otórz szesnastolatek leżał całkiem nagi na swoim łóżku. Był blady i zimny. Jego ciało pokrywały liczne blizny, ale to co było w jego lewej piersi przerosło oczekiwania nawet tego przerośniętego nietoperza. Otóż była tam dzióra a w środku nabój od pistoletu maszynowego. Mistrz eliksirów wrzasnął i spojrzał na bladą kobietę. Złapał ją za ramiona i wrzasnął:
- Co do cholery stało się Harry'emu! ON NIE ŻYJE! TY NĘDZNA MUGOLKO! WYTŁUMACZ MI TO I TO ZARAZ! WIESZ CO ZROBIŁAŚ? TERAZ NAWET TWÓJ ŚWIAT JEST ZAGROŻONY!
- Potter przypalił jajecznicę, niepozywał wszystkich odcisków butów na schodach. - Powiedziała jednym tchem mugolka.
- TO BYŁ POWÓD BY GO ZABIĆ?!
- Taak
- CRUCIO! - Kobieta zaczęła wrzeszczeć i szamotać się z bólu. Po chwili zaklęcie przestało działać a Severus podszedł do ciała chłopca. Wziął go w ramiona i teleportował się do gabinetu Dumbledora. Musiał go zawiadomić że chłopiec nie żyje...
***
Wiem że nudy i wogóle. Kanon wyjechał na wakację z Lordem Voldemortem * wyobraża sobie Voldiego w spódniczce z trawy, kwiatem za uchem i stanikiem z kokosów tańczącego na barze z butelką wódki w prawej ręce w otoczeniu ślicznych dziewic...*
Emily
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz